Obecnie przeglądasz:Porady

Nowości na rynku statywów

Technika rozwinęła się na tyle, że aby wykonać fotografię wystarczy aparat i niekoniecznie stabilna ręka. Czasy naświetlania w aparatach są krótkie, a stabilizatory obrazu pozwalają na uzyskanie ostrej fotografii nawet siedząc okrakiem na byku podczas rodeo. Mimo to statywy do aparatów cieszą się ogromnym powodzeniem. Co roku poza standardową produkcją tych dodatkowych przystawek do aparatów wychodzą coraz nowe rozwiązania. Pomijając śruby i pokrętła montowane tuż pod aparatem, które pozwalają na płynne dostosowanie kierunku jego soczewki do fotografowanego obiektu, pojawia się wiele rozmaitych nowości. Podstawowy statyw jest to najzwyklejszy kij ze śrubą do zamocowania aparatu i szpikulcem oraz przyssawką po drugiej stronie do zamocowania przy powierzchni. Nie pozwoli on na zachowanie stabilności, ale da dodatkowy punkt oparcia podczas wykonywania fotografii. Klasyczne statywy to trójnogi, które są wystarczającym minimum do stabilizacji drogiego sprzętu. Nowe rozwiązania zazwyczaj też składają się z trzech nóżek, ale mają o wiele bardziej skomplikowane konstrukcje. Drogie, duże statywy tworzy się z myślą o profesjonalistach. Ich mniejsze odpowiedniki to gadżety dla amatorów. Metalowe statywy zastępuje się elastycznymi drucikami albo w pełni zginalnymi stawami, dzięki którym jest możliwość skierowania obiektywu w dowolnym kierunku pod wymaganym kątem. Ich elastyczność pozwala na bezpieczne usytuowanie aparatu nawet na gałęzi drzewa bez obawy upadku. Dodatkowe przyssawki podepną aparat do szyby i spokojne wyczekiwanie na reakcję przyrody na zewnątrz.


Aparat z baterią czy z akumulatorem?

Ile razy zdarzyło się, że podczas imprezy aparat przestał funkcjonować, wymęczony serią zdjęć przy użyciu lampy błyskowej? Jak często nie dało sfotografować się ciekawego powrotu do domu po długich wakacjach, bo nie było akurat okazji zregenerować baterii w aparacie? Takie sytuacje mogą naprawdę wyprowadzić każdego fotografa z równowagi. Dlatego podczas wyboru aparatu zawsze warto przemyśleć, jak często i w jakich sytuacjach przyjdzie nam z aparatem przebywać. Na rynku dostępne są obecnie trzy rodzaje aparatów, biorąc oczywiście pod uwagę źródło zasilania, chociaż tak naprawdę samo źródło się nie zmienia, jest to ta sama bateria, przybierająca jednak różne formy. Najpopularniejsze są aparaty ze zwykłymi paluszkami. Niezależnie czy to baterie typu AA czy AAA, nie musimy obawiać się, że ich nam gdzieś zabraknie. Dostępne są w niemal każdym sklepie, na każdej stacji paliw. Nawet nocne sklepy monopolowe niemal zawsze posiadają je w swoim asortymencie. Baterie takie dają nam komfort bezpieczeństwa, że w razie potrzeby da się je zastąpić innymi. Nieco inna sytuacja jest związana z dedykowanymi do konkretnego modelu aparatu akumulatorkami. Mają one różne kształty, rozmiary i złącza do podpięcia. Nie są to jednorazówki, za każdym razem da się je doładować, ale do tego potrzeba prądu. Żywotność takiej baterii jest o wiele dłuższa niż zwykłego paluszka i zawsze można zaopatrzyć się w zapas takich bateryjek. Wiele do życzenia pozostawia jednak cena, która odstrasza czasami przed większymi zapasami wymiennych wkładów. Najgorzej na tym tle wypadają aparaty z wmontowanym na stałe akumulatorkiem. Pomimo zazwyczaj długiego czasu pracy, możemy mieć ogromny problem, gdy w najbardziej krytycznym momencie jednak nie damy rady znaleźć wtyczki do podładowania naszego sprzętu.


Co spsocił nasz kotek?

Wysyłając dziecko na ferie czy na wycieczkę szkolną, dajemy mu aparat z nadzieją, że uwieczni dla siebie trochę mniej lub bardziej zabawnych wspomnień. Dzieciak na pewno będzie skwapliwie fotografował, niekoniecznie żeby ucieszyć rodziców, ale by podzielić się fotkami ze znajomymi. A co, jeśli dajemy aparat komuś, kto na fotografii się nie zna, kto nie umie robić zdjęć, nie chce, uważa że aparat jest ciężki i nieporęczny? Co się stanie, gdy posiadacz aparatu po prosu nie posiada przeciwstawnego kciuka, a podczas tłumaczenia instrukcji obsługi powie tylko miau i prychnie z pogardą? Technika poszła na tyle do przodu, że nawet nasi domowi pupile ku uciesze swoich właścicieli mogą zająć się dość amatorską fotografią. Najdłuższe podróże warte uwiecznienia odbywa najczęściej domowy, wiejski kot. W ofercie wielu portali dla miłośników zwierząt dostępne są do kupienia miniaturowe aparaty podwieszane kotu pod szyją na niewielkiej obróżce. Całość wydawać się może mimo wszystko dość nieporęczna i duża jak na kocie możliwości. Jednak opakowany w wodoszczelne jajo aparat, zaopatrzony w pojemną baterię, pozostaje przy tym nad wyraz lekki. Urządzenie programujemy sami, ustalając częstotliwość, z jaką mają być wykonywane zdjęcia – może być to raz na minutę, raz na godzinę, czy pół godziny. Aparat będzie śledził to, co kot widzi i gdzie się włóczy. Po powrocie naszego ulubieńca dowiemy się co zwierzak robił przez cały dzień i gdzie nam znika, jak tylko się odwrócimy. Oczywiście musimy liczyć się z tym, że na większości fotek będzie po prostu trawa albo jakieś krzaki. Albo po prostu zobaczymy mnóstwo zdjęć kociego legowiska.


Strona 2 z 212