Miniaturyzacja aparatów fotograficznych

Aparat zakorzenił się w naszym życiu na stałe. Od wielkich kanciastych, drewnianych pudełek wielkości walizki zaczął powoli zmniejszać swoje rozmiary. Pozbawienie go konieczności posiadania wkładki w postaci kliszy i zastąpienie jej matrycą elektroniczną było jednak najważniejszym krokiem w kierunku miniaturyzacji tych urządzeń. Oczywiście nie możemy zapominać o okresie zimnej wojny, w którym sprzęt szpiegowski pozwalał na zamknięcie dość skomplikowanej aparatury w pudełku wielkości naręcznego zegarka. Takie wynalazki były jednak na tyle delikatne i skomplikowane, że nigdy żadna z firm nie zdecydowała się na wprowadzenie ich do masowej produkcji. Obecnie elektroniczne układy i miniaturowe baterie pozwalają na stworzenie aparatu mieszczącego się w niewielkim guziku od koszuli. Umieszcza się je w telefonach, długopisach i czasami nawet w spinkach do krawatów. Aparat zabrać można praktycznie wszędzie. Od niedawna w sprzedaży są całe zestawy pozwalające na zamontowanie dowolnego aparatu podwieszanego na gondoli zaopatrzonej w serię silników. Jest to oczywiście wydatek kilku tysięcy złotych, ale umożliwia nam wykonywanie zdjęć z niedostępnej do tej pory perspektywy. Nawet bez koncesji pilota możemy cieszyć się wykonanymi z lotu ptaka fotografiami. Umieszczenie aparatu na wisiorku na szyi albo w oczku pierścionka pozwala na dyskretne uwiecznianie na zdjęciach osób i rzeczy, które wcześniej wymagały niezbędnych do tego pozwoleń i długich negocjacji. Dotyczy to przede wszystkim organów ścigania, które otrzymały tym samym nowe narzędzie do ścigania kryminalistów.

Komentarze zamkięte