Statyw kiedyś a dzisiaj

Statyw do aparatu jest w fotografii pojęciem równie starym co sam aparat, bez niego sama fotografia pewnie nie miałaby racji bytu. Obecnie przy najnowszych technologicznych rozwiązaniach wprowadzonych do aparatów statyw mógłby wydawać się przeżytkiem. W końcu nasze urządzenie ma superszybka migawkę, która jest w stanie uchwycić jedną kilkutysięczną część sekundy. Automatyczne wyostrzanie i rozjaśnianie oraz wyjątkowo czuła matryca pozwalają coraz bardziej skracać czas wykonywania pojedynczej klatki. Stabilizator obrazu zapewnia ostry obraz dla zdjęć wykonywanych z ręki, nawet jeśli pozostajemy w ruchu. Nie można zapominać również o kompilatorach, które podczas zdjęć w nocy z serii kiepskich ciemnych zdjęć montują jedno, co prawda z nocną poświatą, ale bez rozmazanego obrazu. Jednak nie zawsze tak było. Pierwsze aparaty były bardzo duże i nieporęczne. Składały się z ciężkiego drewnianego pudła, które wymagało długiego nastawiania ostrości i dokładnego ustawiania wszystkich elementów wewnętrznych urządzenia. Przed pojawieniem się pierwszych lamp błyskowych najczęstszymi obiektami, które fotografowano, były przedmioty statyczne. Czas naświetlania wymagał wyjątkowej cierpliwości zarówno od fotografa, jak i fotografowanego. Ludziom robiono zdjęcia wyjątkowo niechętnie. Fotografia taka wymagała kilkuminutowego przebywania w bezruchu, co dla istoty żywej bywało niewykonalne. Statyw doskonale sprawdzał się w podtrzymywaniu ciężkiego sprzętu i zachowywał stabilność tak długo jak było to niezbędne.

Komentarze zamkięte